Note 29-08-2025 10:16 AM

2025-08-29 08:24

zwoni wieczorem, by odmówić różaniec. Zaprasza do klasztoru. Częstuje nalewką i rozbiera. Ona - młoda katoliczka po przejściach. On - charyzmatyczny salezjanin z tysiącami słuchaczy.

Zamyka drzwi od środka. Opowiada o czułości i dotyku, jakie są dobre, ważne i potrzebne. Potem – że ma ochotę ją dotknąć i przytulić. Kładzie na łóżku: – Chciałbym zostać z tobą całą noc. Też byś chciała?

Wtula ją w siebie, głaszcze i całuje: – Bardzo cię pokochałem. Chcę wziąć za ciebie odpowiedzialność.

Przy zapalonej lampce rozbiera ją i siebie. Pyta, czy może dotknąć tu i tam.

Agata: – Spytał, bo spytał, ale dobrze wiedział, że może. Tak mnie sobie ułożył.

Ks. Dominik Chmielewski: Wyrwałem cię znienacka

Agata siedzi w milczeniu. Jest marzec 2024 roku, przyszła na warszawskie spotkanie z salezjaninem ks. Dominikiem Chmielewskim, który pielgrzymuje po kraju z rekolekcjami.

Pełno ludzi, ale to do niej podchodzi i kokietuje: – Chyba jesz dużo marchewki, bo masz taką śniadą cerę.

Dobrze zbudowany, opalony, nie wygląda na 51 lat. Trenuje sztuki walki. Po spotkaniu ustala jej imię i nazwisko. Wysyła wiadomość: "Agatko kochana, przepraszam, jeśli wczoraj poczułaś się niekomfortowo na nauczaniu, kiedy wyrwałem cię tak znienacka".

Jest zaskoczona, ale odpisuje: "Szczęść Boże. Ależ nie! Czułam się bardzo komfortowo. Należę do osób pewnych siebie, wszystko jest super. Dziękuję za piękne nauczanie".

Chmielewski: "Dziękuję ci kochana. Chciałem się upewnić. Jeśli w czymkolwiek mógłbym pomóc, wal jak w dym"".

Agata: – Poczułam się wyróżniona. Od razu pochwaliłam się rodzicom, też są religijni.

Wojownicy Maryi

Chmielewski jest katolickim celebrytą. Na Facebooku zgromadził 70 tys. obserwujących. Twierdzi m.in., że choroba psychiczna i depresja to skutek przekleństwa w rodzinie i działania szatana.

Ale sławę przynoszą mu przede wszystkim Wojownicy Maryi – męska wspólnota, której członkowie codziennie się modlą, dbają o rozwój duchowy i fizyczny. Każdy dostaje miecz – symbol walki z grzechem i złem.

Chmielewski jest założycielem i duchowym przywódcą wspólnoty. W jej herbie Matka Boża zostaje przedstawiona jako młoda dziewczyna.

Episkopat nazywa wojowników "fenomenem duszpasterskim zasługującym na uznanie", ale w nauczaniu Chmielewskiego dopatruje się teologicznych błędów. W 2023 roku ksiądz musi oddać przywództwo. Salezjanie wysyłają go do klasztoru w Lądzie niedaleko Konina. Ma tam tworzyć ośrodek rekolekcyjny.

Agata jest od niego młodsza o ponad 20 lat. Wcześnie wychodzi za mąż. Dwa dni przed pierwszą rocznicą ślubu ucieka od teściów. Czeka na kościelne stwierdzenie nieważności małżeństwa.

Agata: – Mój mąż nie odciął od matki pępowiny. Biegał po nią, gdy się kłóciliśmy. Potem ja kłóciłam się z nią, a on się przyglądał. Wszyscy byli tam przeciwko mnie. Przestałam jeść, byłam na skraju anoreksji. Nie miałam siły wstać. Pan Bóg dał mi warunki do ucieczki. To było bolesne, ale wiedziałam, że pan Bóg nie chce, żebym cierpiała.

Z własnymi rodzicami też nie ma łatwych relacji. Nie potrafi im wybaczyć, że miała się nie urodzić, bo rozważali aborcję.

Ks. Dominik Chmielewski: Demony trzeba wykurzyć

Gdy się nie odzywa, ks. Chmielewski zaczepia: "U ciebie wszystko dobrze, skarbie? Pozdrawiam serdecznie z USA, gdzie teraz głoszę serię rekolekcji".

Agata wprowadza go w swoją historię: "Mam ogromne rany. Ze wszystkim muszę radzić sobie sama. Czekam na kierownictwo duchowe. Tak bardzo tego potrzebuję".

Chmielewski: "W tych ranach są demony i trzeba je po prostu wykurzyć. (...) Kochana, pozwolisz, że będę przy tobie ze swoją modlitwą i będę odprawiał za ciebie mszę świętą".

Pyta Agatę, czy ma aplikację Signal do prowadzenia szyfrowanych rozmów: "Tam fajnie pisać, bo na fejsie jakoś nie lubię o bardziej osobistych czy ważnych sprawach pisać".

Nie ma Signala, ale instaluje.

Chmielewski wysyła zdjęcia i filmy, na których pręży ciało, pali cygaro, okłada pięściami treningowego manekina, pozuje na jachcie w szortach kąpielowych, bez koszulki.

A w międzyczasie pisze:

Odprawiłem za Ciebie Kochana Mszę Św. o uzdrowienie Skarbie Twoich ran";

"Mam wrażenie jakbyś była moją duchową siostrą";

"Niech Pan obdarza Cię najpiękniejszą Łaską!";

"Wróciłem właśnie z Adoracji. Jezus i ja chcemy Ci powiedzieć, że bardzo Cię kochamy".

Z księdzem w klasztorze

Po kilku tygodniach zaprasza ją do klasztoru w Lądzie. Czeka na peronie, przytula na powitanie. W samochodzie romantyczna muzyka, głaskanie po rękach.

Agata: – Bombardował mnie ciepłem, ale wtedy wydawało się to piękne. Poczułam, że będzie dla mnie kimś ważnym. Pomyślałam, że sam dotyk to jeszcze nic złego, że może Jezus w ten sposób chce mnie uzdrawiać

W klasztorze mieszkają też inni salezjanie, ale Chmielewski nie przedstawia im Agaty. Widok młodej kobiety w towarzystwie księdza nikogo tu nie interesuje. Agata zwiedza prywatną kaplicę. Chmielewski odprawia dla niej mszę.

Agata: – Potem wziął prysznic, wyperfumował się, założył obcisłe ubrania, które podkreślały jego mięśnie. Pokazywał mi, jaki kolagen pije. Rozmawialiśmy dużo, bo ufałam mu jako kapłanowi. Mnie interesowała pomoc duchowa, jego – moje serce.

Przed przyjazdem Chmielewski obiecał Agacie, że wyspowiada ją i się nad nią pomodli. Ale spowiedzi i modlitwy nie ma. Jest przytulanie.

Zakochana w księdzu

W pociągu powrotnym bije się z myślami. Czuje, że nikomu nie może o tym powiedzieć, choć właściwie do niczego strasznego nie doszło. Pierwszy raz jest w takiej relacji z księdzem. Czuje się doceniona – nie dali jej tego mąż, ojciec, ani żaden mężczyzna.

Chmielewski zachwyca się jej głosem, mówi, że jest wyjątkowy. Prosi, by przeczytała na głos przesłanie Matki Bożej do kapłanów i nagrała. Agata siada w nocy na balkonie, czyta i nagrywa.

Rano Chmielewski przesyła jej błogosławieństwo na nowy dzień i pyta o samopoczucie. Wieczorami telefonuje, by wspólnie odmawiać różaniec.

Zamiast do Jezusa zaprowadził ją do łóżka. Co skrywa znany ksiądz Dominik Chmielewski

Tylko na Wyborcza.pl

29.08.2025, 05:45

Piotr Żytnicki

229

Salezjanin ks. Dominik Chmielewski jest katolickim celebrytą. Na Facebooku ma 70 tys. obserwujących. Założyciel i duchowy przywódca męskiej wspólnoty Wojownicy Maryi

Salezjanin ks. Dominik Chmielewski jest katolickim celebrytą. Na Facebooku ma 70 tys. obserwujących. Założyciel i duchowy przywódca męskiej wspólnoty Wojownicy Maryi (Fot. Roman Bosiacki / Agencja Wyborcza.pl)

Dzwoni wieczorem, by odmówić różaniec. Zaprasza do klasztoru. Częstuje nalewką i rozbiera. Ona - młoda katoliczka po przejściach. On - charyzmatyczny salezjanin z tysiącami słuchaczy.

Zamyka drzwi od środka. Opowiada o czułości i dotyku, jakie są dobre, ważne i potrzebne. Potem – że ma ochotę ją dotknąć i przytulić. Kładzie na łóżku: – Chciałbym zostać z tobą całą noc. Też byś chciała?

Wtula ją w siebie, głaszcze i całuje: – Bardzo cię pokochałem. Chcę wziąć za ciebie odpowiedzialność.

Przy zapalonej lampce rozbiera ją i siebie. Pyta, czy może dotknąć tu i tam.

Agata: – Spytał, bo spytał, ale dobrze wiedział, że może. Tak mnie sobie ułożył.

Ks. Dominik Chmielewski: Wyrwałem cię znienacka

Agata siedzi w milczeniu. Jest marzec 2024 roku, przyszła na warszawskie spotkanie z salezjaninem ks. Dominikiem Chmielewskim, który pielgrzymuje po kraju z rekolekcjami.

Pełno ludzi, ale to do niej podchodzi i kokietuje: – Chyba jesz dużo marchewki, bo masz taką śniadą cerę.

Dobrze zbudowany, opalony, nie wygląda na 51 lat. Trenuje sztuki walki. Po spotkaniu ustala jej imię i nazwisko. Wysyła wiadomość: "Agatko kochana, przepraszam, jeśli wczoraj poczułaś się niekomfortowo na nauczaniu, kiedy wyrwałem cię tak znienacka".

Jest zaskoczona, ale odpisuje: "Szczęść Boże. Ależ nie! Czułam się bardzo komfortowo. Należę do osób pewnych siebie, wszystko jest super. Dziękuję za piękne nauczanie".

Chmielewski: "Dziękuję ci kochana. Chciałem się upewnić. Jeśli w czymkolwiek mógłbym pomóc, wal jak w dym"".

Agata: – Poczułam się wyróżniona. Od razu pochwaliłam się rodzicom, też są religijni.

Newsletter Reporterski

Szczere wyznania, poruszające rozmowy, unikatowe doświadczenia. Poznaj historie, których nie da się zapomnieć.

[email protected]

Zapisz mnie

Zobacz przykładowy newsletter

Administratorem danych osobowych podanych przy zapisaniu się na newsletter jest Wyborcza sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (00-732), ul. Czerska 8/10. Podane dane osobowe będą przetwarzane przede wszystkim w celu wysyłki zamówionego newslettera, który może zawierać treści marketingowe.

Więcej

Regulamin Usługi Newsletterów

Wojownicy Maryi

Chmielewski jest katolickim celebrytą. Na Facebooku zgromadził 70 tys. obserwujących. Twierdzi m.in., że choroba psychiczna i depresja to skutek przekleństwa w rodzinie i działania szatana.

Ale sławę przynoszą mu przede wszystkim Wojownicy Maryi – męska wspólnota, której członkowie codziennie się modlą, dbają o rozwój duchowy i fizyczny. Każdy dostaje miecz – symbol walki z grzechem i złem.

Chmielewski jest założycielem i duchowym przywódcą wspólnoty. W jej herbie Matka Boża zostaje przedstawiona jako młoda dziewczyna.

Wojownicy Maryi mają herb, w którym Matkę Bożą przedstawiono jako młodą dziewczynę

Wojownicy Maryi mają herb, w którym Matkę Bożą przedstawiono jako młodą dziewczynę Fot. Sylwia Penc / Agencja Wyborcza.pl

Episkopat nazywa wojowników "fenomenem duszpasterskim zasługującym na uznanie", ale w nauczaniu Chmielewskiego dopatruje się teologicznych błędów. W 2023 roku ksiądz musi oddać przywództwo. Salezjanie wysyłają go do klasztoru w Lądzie niedaleko Konina. Ma tam tworzyć ośrodek rekolekcyjny.

Agata jest od niego młodsza o ponad 20 lat. Wcześnie wychodzi za mąż. Dwa dni przed pierwszą rocznicą ślubu ucieka od teściów. Czeka na kościelne stwierdzenie nieważności małżeństwa.

Agata: – Mój mąż nie odciął od matki pępowiny. Biegał po nią, gdy się kłóciliśmy. Potem ja kłóciłam się z nią, a on się przyglądał. Wszyscy byli tam przeciwko mnie. Przestałam jeść, byłam na skraju anoreksji. Nie miałam siły wstać. Pan Bóg dał mi warunki do ucieczki. To było bolesne, ale wiedziałam, że pan Bóg nie chce, żebym cierpiała.

Z własnymi rodzicami też nie ma łatwych relacji. Nie potrafi im wybaczyć, że miała się nie urodzić, bo rozważali aborcję.

Wojownicy Maryi na Starym Rynku w Bydgoszczy, w 2021 roku

Biskup buduje armię. Kilkuset mężczyzn pasowanych na Wojowników Maryi

Zapisz na później

Ks. Dominik Chmielewski: Demony trzeba wykurzyć

Gdy się nie odzywa, ks. Chmielewski zaczepia: "U ciebie wszystko dobrze, skarbie? Pozdrawiam serdecznie z USA, gdzie teraz głoszę serię rekolekcji".

Agata wprowadza go w swoją historię: "Mam ogromne rany. Ze wszystkim muszę radzić sobie sama. Czekam na kierownictwo duchowe. Tak bardzo tego potrzebuję".

Chmielewski: "W tych ranach są demony i trzeba je po prostu wykurzyć. (...) Kochana, pozwolisz, że będę przy tobie ze swoją modlitwą i będę odprawiał za ciebie mszę świętą".

Pyta Agatę, czy ma aplikację Signal do prowadzenia szyfrowanych rozmów: "Tam fajnie pisać, bo na fejsie jakoś nie lubię o bardziej osobistych czy ważnych sprawach pisać".

Nie ma Signala, ale instaluje.

Chmielewski wysyła zdjęcia i filmy, na których pręży ciało, pali cygaro, okłada pięściami treningowego manekina, pozuje na jachcie w szortach kąpielowych, bez koszulki.

A w międzyczasie pisze:

"Odprawiłem za Ciebie Kochana Mszę Św. o uzdrowienie Skarbie Twoich ran";

"Mam wrażenie jakbyś była moją duchową siostrą";

"Niech Pan obdarza Cię najpiękniejszą Łaską!";

"Wróciłem właśnie z Adoracji. Jezus i ja chcemy Ci powiedzieć, że bardzo Cię kochamy".

Przekonuje, że gdy pierwszy raz ją zobaczył, zobaczył "blask radości małego dziecka, które chce być niewinne". "Dlatego tak bardzo cieszę się tobą" – wyjaśnia.

Z księdzem w klasztorze

Po kilku tygodniach zaprasza ją do klasztoru w Lądzie. Czeka na peronie, przytula na powitanie. W samochodzie romantyczna muzyka, głaskanie po rękach.

Agata: – Bombardował mnie ciepłem, ale wtedy wydawało się to piękne. Poczułam, że będzie dla mnie kimś ważnym. Pomyślałam, że sam dotyk to jeszcze nic złego, że może Jezus w ten sposób chce mnie uzdrawiać.

W klasztorze mieszkają też inni salezjanie, ale Chmielewski nie przedstawia im Agaty. Widok młodej kobiety w towarzystwie księdza nikogo tu nie interesuje. Agata zwiedza prywatną kaplicę. Chmielewski odprawia dla niej mszę.

Agata: – Potem wziął prysznic, wyperfumował się, założył obcisłe ubrania, które podkreślały jego mięśnie. Pokazywał mi, jaki kolagen pije. Rozmawialiśmy dużo, bo ufałam mu jako kapłanowi. Mnie interesowała pomoc duchowa, jego – moje serce.

Przed przyjazdem Chmielewski obiecał Agacie, że wyspowiada ją i się nad nią pomodli. Ale spowiedzi i modlitwy nie ma. Jest przytulanie.

Na pożegnanie pocałunek w usta i prezent – dwa tysiące złotych w kopercie z dopiskiem "Błogosławię wszystko, kim jesteś".

Zakochana w księdzu

W pociągu powrotnym bije się z myślami. Czuje, że nikomu nie może o tym powiedzieć, choć właściwie do niczego strasznego nie doszło. Pierwszy raz jest w takiej relacji z księdzem. Czuje się doceniona – nie dali jej tego mąż, ojciec, ani żaden mężczyzna.

Chmielewski zachwyca się jej głosem, mówi, że jest wyjątkowy. Prosi, by przeczytała na głos przesłanie Matki Bożej do kapłanów i nagrała. Agata siada w nocy na balkonie, czyta i nagrywa.

Rano Chmielewski przesyła jej błogosławieństwo na nowy dzień i pyta o samopoczucie. Wieczorami telefonuje, by wspólnie odmawiać różaniec.

Agata: – Odmawiał jak wojownik. Emanował silnym, męskim głosem, a ja myślałam, że odlecę. Strasznie to na mnie działało.

Po miesiącu znów wizyta w klasztorze i kolejny prezent – kapelusz kowbojski. Po wieczornej mszy Chmielewski zaprasza do pokoju na nalewkę. Włącza romantyczną muzykę, kładzie nogi na biurku. Przenosi się na łóżko.

– Połóż się obok – proponuje. Przytulają się, wkłada dłonie pod jej bluzkę, zasypiają.

Rano uspokaja Agatę: – Nic złego się nie stało, tylko leżeliśmy.

wyborcza.pl

Poznań

Szukaj

Wyborcza.pl

Prenumerata cyfrowa

Dzisiejsza Gazeta Wyborcza (e-wydanie)

Magazyny

Wiadomości

Tylko na Wyborcza.pl

Fotogalerie

Kultura

Lech Poznań

Sport

Kontakt

Prenumerata

Miasta

Wyborcza.biz

Serwisy lokalne

Wyborcza.tech

Wysokie Obcasy

News from Poland

Witamy w Polsce

BIQdata

Magazyn Kuchnia

Archiwum

TOK FM

Gazeta.pl

Inne serwisy

Zamiast do Jezusa zaprowadził ją do łóżka. Co skrywa znany ksiądz Dominik Chmielewski

Tylko na Wyborcza.pl

29.08.2025, 05:45

Piotr Żytnicki

229

Salezjanin ks. Dominik Chmielewski jest katolickim celebrytą. Na Facebooku ma 70 tys. obserwujących. Założyciel i duchowy przywódca męskiej wspólnoty Wojownicy Maryi

Salezjanin ks. Dominik Chmielewski jest katolickim celebrytą. Na Facebooku ma 70 tys. obserwujących. Założyciel i duchowy przywódca męskiej wspólnoty Wojownicy Maryi (Fot. Roman Bosiacki / Agencja Wyborcza.pl)

Dzwoni wieczorem, by odmówić różaniec. Zaprasza do klasztoru. Częstuje nalewką i rozbiera. Ona - młoda katoliczka po przejściach. On - charyzmatyczny salezjanin z tysiącami słuchaczy.

Zamyka drzwi od środka. Opowiada o czułości i dotyku, jakie są dobre, ważne i potrzebne. Potem – że ma ochotę ją dotknąć i przytulić. Kładzie na łóżku: – Chciałbym zostać z tobą całą noc. Też byś chciała?

Wtula ją w siebie, głaszcze i całuje: – Bardzo cię pokochałem. Chcę wziąć za ciebie odpowiedzialność.

Przy zapalonej lampce rozbiera ją i siebie. Pyta, czy może dotknąć tu i tam.

Agata: – Spytał, bo spytał, ale dobrze wiedział, że może. Tak mnie sobie ułożył.

Ks. Dominik Chmielewski: Wyrwałem cię znienacka

Agata siedzi w milczeniu. Jest marzec 2024 roku, przyszła na warszawskie spotkanie z salezjaninem ks. Dominikiem Chmielewskim, który pielgrzymuje po kraju z rekolekcjami.

Pełno ludzi, ale to do niej podchodzi i kokietuje: – Chyba jesz dużo marchewki, bo masz taką śniadą cerę.

Dobrze zbudowany, opalony, nie wygląda na 51 lat. Trenuje sztuki walki. Po spotkaniu ustala jej imię i nazwisko. Wysyła wiadomość: "Agatko kochana, przepraszam, jeśli wczoraj poczułaś się niekomfortowo na nauczaniu, kiedy wyrwałem cię tak znienacka".

Jest zaskoczona, ale odpisuje: "Szczęść Boże. Ależ nie! Czułam się bardzo komfortowo. Należę do osób pewnych siebie, wszystko jest super. Dziękuję za piękne nauczanie".

Chmielewski: "Dziękuję ci kochana. Chciałem się upewnić. Jeśli w czymkolwiek mógłbym pomóc, wal jak w dym"".

Agata: – Poczułam się wyróżniona. Od razu pochwaliłam się rodzicom, też są religijni.

Newsletter Reporterski

Szczere wyznania, poruszające rozmowy, unikatowe doświadczenia. Poznaj historie, których nie da się zapomnieć.

[email protected]

Zapisz mnie

Zobacz przykładowy newsletter

Administratorem danych osobowych podanych przy zapisaniu się na newsletter jest Wyborcza sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (00-732), ul. Czerska 8/10. Podane dane osobowe będą przetwarzane przede wszystkim w celu wysyłki zamówionego newslettera, który może zawierać treści marketingowe.

Więcej

Regulamin Usługi Newsletterów

Wojownicy Maryi

Chmielewski jest katolickim celebrytą. Na Facebooku zgromadził 70 tys. obserwujących. Twierdzi m.in., że choroba psychiczna i depresja to skutek przekleństwa w rodzinie i działania szatana.

Ale sławę przynoszą mu przede wszystkim Wojownicy Maryi – męska wspólnota, której członkowie codziennie się modlą, dbają o rozwój duchowy i fizyczny. Każdy dostaje miecz – symbol walki z grzechem i złem.

Chmielewski jest założycielem i duchowym przywódcą wspólnoty. W jej herbie Matka Boża zostaje przedstawiona jako młoda dziewczyna.

Wojownicy Maryi mają herb, w którym Matkę Bożą przedstawiono jako młodą dziewczynę

Wojownicy Maryi mają herb, w którym Matkę Bożą przedstawiono jako młodą dziewczynę Fot. Sylwia Penc / Agencja Wyborcza.pl

Episkopat nazywa wojowników "fenomenem duszpasterskim zasługującym na uznanie", ale w nauczaniu Chmielewskiego dopatruje się teologicznych błędów. W 2023 roku ksiądz musi oddać przywództwo. Salezjanie wysyłają go do klasztoru w Lądzie niedaleko Konina. Ma tam tworzyć ośrodek rekolekcyjny.

Agata jest od niego młodsza o ponad 20 lat. Wcześnie wychodzi za mąż. Dwa dni przed pierwszą rocznicą ślubu ucieka od teściów. Czeka na kościelne stwierdzenie nieważności małżeństwa.

Agata: – Mój mąż nie odciął od matki pępowiny. Biegał po nią, gdy się kłóciliśmy. Potem ja kłóciłam się z nią, a on się przyglądał. Wszyscy byli tam przeciwko mnie. Przestałam jeść, byłam na skraju anoreksji. Nie miałam siły wstać. Pan Bóg dał mi warunki do ucieczki. To było bolesne, ale wiedziałam, że pan Bóg nie chce, żebym cierpiała.

Z własnymi rodzicami też nie ma łatwych relacji. Nie potrafi im wybaczyć, że miała się nie urodzić, bo rozważali aborcję.

Wojownicy Maryi na Starym Rynku w Bydgoszczy, w 2021 roku

Biskup buduje armię. Kilkuset mężczyzn pasowanych na Wojowników Maryi

Zapisz na później

Ks. Dominik Chmielewski: Demony trzeba wykurzyć

Gdy się nie odzywa, ks. Chmielewski zaczepia: "U ciebie wszystko dobrze, skarbie? Pozdrawiam serdecznie z USA, gdzie teraz głoszę serię rekolekcji".

Agata wprowadza go w swoją historię: "Mam ogromne rany. Ze wszystkim muszę radzić sobie sama. Czekam na kierownictwo duchowe. Tak bardzo tego potrzebuję".

Chmielewski: "W tych ranach są demony i trzeba je po prostu wykurzyć. (...) Kochana, pozwolisz, że będę przy tobie ze swoją modlitwą i będę odprawiał za ciebie mszę świętą".

Pyta Agatę, czy ma aplikację Signal do prowadzenia szyfrowanych rozmów: "Tam fajnie pisać, bo na fejsie jakoś nie lubię o bardziej osobistych czy ważnych sprawach pisać".

Nie ma Signala, ale instaluje.

Chmielewski wysyła zdjęcia i filmy, na których pręży ciało, pali cygaro, okłada pięściami treningowego manekina, pozuje na jachcie w

szortach kąpielowych, bez koszulki.

A w międzyczasie pisze:

"Odprawiłem za Ciebie Kochana Mszę Św. o uzdrowienie Skarbie Twoich ran";

"Mam wrażenie jakbyś była moją duchową siostrą";

"Niech Pan obdarza Cię najpiękniejszą Łaską!";

"Wróciłem właśnie z Adoracji. Jezus i ja chcemy Ci powiedzieć, że bardzo cię kochamy"

wyborcza.pl

Poznań

Szukaj

Wyborcza.pl

Prenumerata cyfrowa

Dzisiejsza Gazeta Wyborcza (e-wydanie)

Magazyny

Wiadomości

Tylko na Wyborcza.pl

Fotogalerie

Kultura

Lech Poznań

Sport

Kontakt

Prenumerata

Miasta

Wyborcza.biz

Serwisy lokalne

Wyborcza.tech

Wysokie Obcasy

News from Poland

Witamy w Polsce

BIQdata

Magazyn Kuchnia

Archiwum

TOK FM

Gazeta.pl

Inne serwisy

Zamiast do Jezusa zaprowadził ją do łóżka. Co skrywa znany ksiądz Dominik Chmielewski

Tylko na Wyborcza.pl

29.08.2025, 05:45

Piotr Żytnicki

229

Salezjanin ks. Dominik Chmielewski jest katolickim celebrytą. Na Facebooku ma 70 tys. obserwujących. Założyciel i duchowy przywódca męskiej wspólnoty Wojownicy Maryi

Salezjanin ks. Dominik Chmielewski jest katolickim celebrytą. Na Facebooku ma 70 tys. obserwujących. Założyciel i duchowy przywódca męskiej wspólnoty Wojownicy Maryi (Fot. Roman Bosiacki / Agencja Wyborcza.pl)

Dzwoni wieczorem, by odmówić różaniec. Zaprasza do klasztoru. Częstuje nalewką i rozbiera. Ona - młoda katoliczka po przejściach. On - charyzmatyczny salezjanin z tysiącami słuchaczy.

Zamyka drzwi od środka. Opowiada o czułości i dotyku, jakie są dobre, ważne i potrzebne. Potem – że ma ochotę ją dotknąć i przytulić. Kładzie na łóżku: – Chciałbym zostać z tobą całą noc. Też byś chciała?

Wtula ją w siebie, głaszcze i całuje: – Bardzo cię pokochałem. Chcę wziąć za ciebie odpowiedzialność.

Przy zapalonej lampce rozbiera ją i siebie. Pyta, czy może dotknąć tu i tam.

Agata: – Spytał, bo spytał, ale dobrze wiedział, że może. Tak mnie sobie ułożył.

Ks. Dominik Chmielewski: Wyrwałem cię znienacka

Agata siedzi w milczeniu. Jest marzec 2024 roku, przyszła na warszawskie spotkanie z salezjaninem ks. Dominikiem Chmielewskim, który pielgrzymuje po kraju z rekolekcjami.

Pełno ludzi, ale to do niej podchodzi i kokietuje: – Chyba jesz dużo marchewki, bo masz taką śniadą cerę.

Dobrze zbudowany, opalony, nie wygląda na 51 lat. Trenuje sztuki walki. Po spotkaniu ustala jej imię i nazwisko. Wysyła wiadomość: "Agatko kochana, przepraszam, jeśli wczoraj poczułaś się niekomfortowo na nauczaniu, kiedy wyrwałem cię tak znienacka".

Jest zaskoczona, ale odpisuje: "Szczęść Boże. Ależ nie! Czułam się bardzo komfortowo. Należę do osób pewnych siebie, wszystko jest super. Dziękuję za piękne nauczanie".

Chmielewski: "Dziękuję ci kochana. Chciałem się upewnić. Jeśli w czymkolwiek mógłbym pomóc, wal jak w dym"".

Agata: – Poczułam się wyróżniona. Od razu pochwaliłam się rodzicom, też są religijni.

Newsletter Reporterski

Szczere wyznania, poruszające rozmowy, unikatowe doświadczenia. Poznaj historie, których nie da się zapomnieć.

[email protected]

Zapisz mnie

Zobacz przykładowy newsletter

Administratorem danych osobowych podanych przy zapisaniu się na newsletter jest Wyborcza sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (00-732), ul. Czerska 8/10. Podane dane osobowe będą przetwarzane przede wszystkim w celu wysyłki zamówionego newslettera, który może zawierać treści marketingowe.

Więcej

Regulamin Usługi Newsletterów

Wojownicy Maryi

Chmielewski jest katolickim celebrytą. Na Facebooku zgromadził 70 tys. obserwujących. Twierdzi m.in., że choroba psychiczna i depresja to skutek przekleństwa w rodzinie i działania szatana.

Ale sławę przynoszą mu przede wszystkim Wojownicy Maryi – męska wspólnota, której członkowie codziennie się modlą, dbają o rozwój duchowy i fizyczny. Każdy dostaje miecz – symbol walki z grzechem i złem.

Chmielewski jest założycielem i duchowym przywódcą wspólnoty. W jej herbie Matka Boża zostaje przedstawiona jako młoda dziewczyna.

Wojownicy Maryi mają herb, w którym Matkę Bożą przedstawiono jako młodą dziewczynę

Wojownicy Maryi mają herb, w którym Matkę Bożą przedstawiono jako młodą dziewczynę Fot. Sylwia Penc / Agencja Wyborcza.pl

Episkopat nazywa wojowników "fenomenem duszpasterskim zasługującym na uznanie", ale w nauczaniu Chmielewskiego dopatruje się teologicznych błędów. W 2023 roku ksiądz musi oddać przywództwo. Salezjanie wysyłają go do klasztoru w Lądzie niedaleko Konina. Ma tam tworzyć ośrodek rekolekcyjny.

Agata jest od niego młodsza o ponad 20 lat. Wcześnie wychodzi za mąż. Dwa dni przed pierwszą rocznicą ślubu ucieka od teściów. Czeka na kościelne stwierdzenie nieważności małżeństwa.

Agata: – Mój mąż nie odciął od matki pępowiny. Biegał po nią, gdy się kłóciliśmy. Potem ja kłóciłam się z nią, a on się przyglądał. Wszyscy byli tam przeciwko mnie. Przestałam jeść, byłam na skraju anoreksji. Nie miałam siły wstać. Pan Bóg dał mi warunki do ucieczki. To było bolesne, ale wiedziałam, że pan Bóg nie chce, żebym cierpiała.

Z własnymi rodzicami też nie ma łatwych relacji. Nie potrafi im wybaczyć, że miała się nie urodzić, bo rozważali aborcję.

Wojownicy Maryi na Starym Rynku w Bydgoszczy, w 2021 roku

Biskup buduje armię. Kilkuset mężczyzn pasowanych na Wojowników Maryi

Zapisz na później

Ks. Dominik Chmielewski: Demony trzeba wykurzyć

Gdy się nie odzywa, ks. Chmielewski zaczepia: "U ciebie wszystko dobrze, skarbie? Pozdrawiam serdecznie z USA, gdzie teraz głoszę serię rekolekcji".

Agata wprowadza go w swoją historię: "Mam ogromne rany. Ze wszystkim muszę radzić sobie sama. Czekam na kierownictwo duchowe. Tak bardzo tego potrzebuję".

Chmielewski: "W tych ranach są demony i trzeba je po prostu wykurzyć. (...) Kochana, pozwolisz, że będę przy tobie ze swoją modlitwą i będę odprawiał za ciebie mszę świętą".

Pyta Agatę, czy ma aplikację Signal do prowadzenia szyfrowanych rozmów: "Tam fajnie pisać, bo na fejsie jakoś nie lubię o bardziej osobistych czy ważnych sprawach pisać".

Nie ma Signala, ale instaluje.

Chmielewski wysyła zdjęcia i filmy, na których pręży ciało, pali cygaro, okłada pięściami treningowego manekina, pozuje na jachcie w szortach kąpielowych, bez koszulki.

A w międzyczasie pisze:

"Odprawiłem za Ciebie Kochana Mszę Św. o uzdrowienie Skarbie Twoich ran";

"Mam wrażenie jakbyś była moją duchową siostrą";

"Niech Pan obdarza Cię najpiękniejszą Łaską!";

"Wróciłem właśnie z Adoracji. Jezus i ja chcemy Ci powiedzieć, że bardzo Cię kochamy".

Przekonuje, że gdy pierwszy raz ją zobaczył, zobaczył "blask radości małego dziecka, które chce być niewinne". "Dlatego tak bardzo cieszę się tobą" – wyjaśnia.

Z księdzem w klasztorze

Po kilku tygodniach zaprasza ją do klasztoru w Lądzie. Czeka na peronie, przytula na powitanie. W samochodzie romantyczna muzyka, głaskanie po rękach.

Agata: – Bombardował mnie ciepłem, ale wtedy wydawało się to piękne. Poczułam, że będzie dla mnie kimś ważnym. Pomyślałam, że sam dotyk to jeszcze nic złego, że może Jezus w ten sposób chce mnie uzdrawiać.

W klasztorze mieszkają też inni salezjanie, ale Chmielewski nie przedstawia im Agaty. Widok młodej kobiety w towarzystwie księdza nikogo tu nie interesuje. Agata zwiedza prywatną kaplicę. Chmielewski odprawia dla niej mszę.

Agata: – Potem wziął prysznic, wyperfumował się, założył obcisłe ubrania, które podkreślały jego mięśnie. Pokazywał mi, jaki kolagen pije. Rozmawialiśmy dużo, bo ufałam mu jako kapłanowi. Mnie interesowała pomoc duchowa, jego – moje serce.

Przed przyjazdem Chmielewski obiecał Agacie, że wyspowiada ją i się nad nią pomodli. Ale spowiedzi i modlitwy nie ma. Jest przytulanie.

Na pożegnanie pocałunek w usta i prezent – dwa tysiące złotych w kopercie z dopiskiem "Błogosławię wszystko, kim jesteś".

Zakochana w księdzu

W pociągu powrotnym bije się z myślami. Czuje, że nikomu nie może o tym powiedzieć, choć właściwie do niczego strasznego nie doszło. Pierwszy raz jest w takiej relacji z księdzem. Czuje się doceniona – nie dali jej tego mąż, ojciec, ani żaden mężczyzna.

Chmielewski zachwyca się jej głosem, mówi, że jest wyjątkowy. Prosi, by przeczytała na głos przesłanie Matki Bożej do kapłanów i nagrała. Agata siada w nocy na balkonie, czyta i nagrywa.

Rano Chmielewski przesyła jej błogosławieństwo na nowy dzień i pyta o samopoczucie. Wieczorami telefonuje, by wspólnie odmawiać różaniec.

Agata: – Odmawiał jak wojownik. Emanował silnym, męskim głosem, a ja myślałam, że odlecę. Strasznie to na mnie działało.

Po miesiącu znów wizyta w klasztorze i kolejny prezent – kapelusz kowbojski. Po wieczornej mszy Chmielewski zaprasza do pokoju na nalewkę. Włącza romantyczną muzykę, kładzie nogi na biurku. Przenosi się na łóżko.

– Połóż się obok – proponuje. Przytulają się, wkłada dłonie pod jej bluzkę, zasypiają.

Rano uspokaja Agatę: – Nic złego się nie stało, tylko leżeliśmy.

Dwa tygodnie później Agata przyjeżdża po raz trzeci. Chmielewski przychodzi do jej pokoju, zamyka drzwi. Dochodzi do pierwszego stosunku.

Agata: – Zamiast zaprowadzić mnie do Jezusa, zaprowadził mnie do łóżka.

Na pożegnanie prezenty – książki i bransoletka.

Dwa razy to Chmielewski odwiedza ją w Warszawie.

Latem Chmielewski wypoczywa w pustelni nad Bałtykiem. Martwi się, że teren monitorują kamery. Proponuje spotkanie w sąsiedniej miejscowości.

Daje pieniądze na hotel, z pokoju wychodzą osobno. Nosi czapkę i okulary przeciwsłoneczne. Nie zakłada koloratki.

Agata jest zakochana: – Chciałam być jego kobietą. Było mi smutno, że jest sam i nie ma się do kogo się przytulić. Nie chciałam go stracić. Pisałam do niego: "Mój Dominiczku". Odpisywał, że karmi się moją miłością.

Ks. Dominik Chmielewski, salezjanin, założyciel wspólnoty Wojownicy Maryi

Ks. Dominik Chmielewski, salezjanin, założyciel wspólnoty Wojownicy Maryi Fot. Roman Bosiacki / Agencja Wyborcza.pl

Instrukcja przed spowiedzią

Znad morza Agata jedzie na pielgrzymkę. Wspominając o Chmielewskim, mówi do znajomej: – Mój Dominiczek...

Znajoma: – Ja też tak kiedyś na niego mówiłam. Zobaczysz, zaraz znajdzie sobie następną.

Agata dowiaduje się, że znajoma była z Chmielewskim w podobnej relacji, a dziś nie chce mieć z nim nic wspólnego. Podobno się do niej dobierał, ale postawiła mu granicę. O szczegółach nie chce mówić.

Agata pyta o to Chmielewskiego. Zbywa ją: – Dwa razy leżałem z nią na łóżku, przytulaliśmy się i głaskaliśmy. I tyle. To ona czegoś ode mnie chciała, a dzisiaj jest zazdrosna, bo każda kobieta chciałaby być na twoim miejscu.

– Byłam zakochana i coś takiego chciałam usłyszeć – mówi dziś Agata. – Ale radziłam sobie coraz gorzej. Sumienie mnie dręczyło, bo wiedziałam, że taka relacja z księdzem nie jest normalna.

Agata chce się z tego wyspowiadać. Chmielewski nie jest zadowolony, ale nie jest w stanie jej powstrzymać. Instruuje: "Na spowiedzi trzeba mówić tylko tyle, ile trzeba, Skarbie. Grzech przeciwko takiemu czy takiemu przykazaniu. Bez wchodzenia w szczegóły, Kochana".

W konfesjonale Agata opisuje romans z księdzem. Spowiednik: – Dziewczyno, przerwij to, jesteś wykorzystywana.

Agata powtarza to Chmielewskiemu.

– Nikt nie zabroni mi cię kochać – oburza się Chmielewski, ale potem odzywa się coraz rzadziej. Nie dzwoni, nie odmawia różańca, nie proponuje spotkań. Już nie mówi, że ją kocha.

Gdy Agata wspomina o swoich rozterkach, dostaje radę: jak się źle czujesz, to idź do kina.

Agata: Nie pchałam się księdzu do łóżka

Szuka rady u kolejnego księdza. Diagnoza identyczna: zostałaś wykorzystana. Odzywa się do siostry zakonnej Bartłomiei Sobczyk. Znają się od kilku lat, spotkały się w klasztorze w czasie wizyty u Chmielewskiego.

– Była zaskoczona i wstrząśnięta. Mówiła, że jest na niego wściekła, i że powinien ponieść konsekwencje – mówi Agata. – Na następne spotkanie zaprosiła katolicką terapeutkę Małgorzatę Nycz. Pokazałam im dowody: wiadomości i nagrania. Obiecały, że mi pomogą.

Agata spotyka się z terapeutką w jej gabinecie: – Usłyszałam, że Dominikowi jest bardzo przykro, że sam się zgłosił się do inspektorii salezjańskiej i do wszystkiego się przyznaje. Powiedziała, że powinnam się z nim spotkać i "przeprosić go za swoje deficyty", że przygotuje jakieś dokumenty do podpisania i że jeśli nie usunę dowodów, to nie zamkniemy tej sprawy i nie zaczniemy terapii. A jako zadośćuczynienie zaproponowała zniżkę na terapię.

Agata znów radzi się innego księdza. Słyszy ostrzeżenie: nic nie podpisuj, będą chcieli zrobić z ciebie wariatkę. Na podpisanie dokumentów nie przychodzi. Domyśla się jedynie, że miała zrzec się roszczeń.

Agatę to boli: – Ja mu się nie pchałam. To on wykorzystał moje zaufanie. Pierwszy się do mnie odezwał, wybadał i rozkochał. Realizował plan z premedytacją. Ja szukałam duchownego przewodnictwa, bez kontaktu fizycznego.

Terapeutka Nycz pisze do niej: "Masz błędny sposób myślenia. Nie chcę, żebyś widziała siebie jako ofiarę. To słaby punkt startowy w życiu".

Siostra Bartłomieja nie odpowiada na naszą prośbę o kontakt. Terapeutka Małgorzata Nycz zapewnia, że nigdy nie uzależniała podjęcia się prowadzenia psychoterapii od "usuwania dowodów" czy "zrzekania się jakichkolwiek roszczeń wobec kogokolwiek".

O szczegółach nie chce mówić, zasłania się tajemnicą zawodową.

Zamiast do Jezusa zaprowadził ją do łóżka. Co skrywa znany ksiądz Dominik Chmielewski

Tylko na Wyborcza.pl

29.08.2025, 05:45

Piotr Żytnicki

229

Salezjanin ks. Dominik Chmielewski jest katolickim celebrytą. Na Facebooku ma 70 tys. obserwujących. Założyciel i duchowy przywódca męskiej wspólnoty Wojownicy Maryi

Salezjanin ks. Dominik Chmielewski jest katolickim celebrytą. Na Facebooku ma 70 tys. obserwujących. Założyciel i duchowy przywódca męskiej wspólnoty Wojownicy Maryi (Fot. Roman Bosiacki / Agencja Wyborcza.pl)

Dzwoni wieczorem, by odmówić różaniec. Zaprasza do klasztoru. Częstuje nalewką i rozbiera. Ona - młoda katoliczka po przejściach. On - charyzmatyczny salezjanin z tysiącami słuchaczy.

Zamyka drzwi od środka. Opowiada o czułości i dotyku, jakie są dobre, ważne i potrzebne. Potem – że ma ochotę ją dotknąć i przytulić. Kładzie na łóżku: – Chciałbym zostać z tobą całą noc. Też byś chciała?

Wtula ją w siebie, głaszcze i całuje: – Bardzo cię pokochałem. Chcę wziąć za ciebie odpowiedzialność.

Przy zapalonej lampce rozbiera ją i siebie. Pyta, czy może dotknąć tu i tam.

Agata: – Spytał, bo spytał, ale dobrze wiedział, że może. Tak mnie sobie ułożył.

Ks. Dominik Chmielewski: Wyrwałem cię znienacka

Agata siedzi w milczeniu. Jest marzec 2024 roku, przyszła na warszawskie spotkanie z salezjaninem ks. Dominikiem Chmielewskim, który pielgrzymuje po kraju z rekolekcjami.

Pełno ludzi, ale to do niej podchodzi i kokietuje: – Chyba jesz dużo marchewki, bo masz taką śniadą cerę.

Dobrze zbudowany, opalony, nie wygląda na 51 lat. Trenuje sztuki walki. Po spotkaniu ustala jej imię i nazwisko. Wysyła wiadomość: "Agatko kochana, przepraszam, jeśli wczoraj poczułaś się niekomfortowo na nauczaniu, kiedy wyrwałem cię tak znienacka".

Jest zaskoczona, ale odpisuje: "Szczęść Boże. Ależ nie! Czułam się bardzo komfortowo. Należę do osób pewnych siebie, wszystko jest super. Dziękuję za piękne nauczanie".

Chmielewski: "Dziękuję ci kochana. Chciałem się upewnić. Jeśli w czymkolwiek mógłbym pomóc, wal jak w dym"".

Agata: – Poczułam się wyróżniona. Od razu pochwaliłam się rodzicom, też są religijni.

Newsletter Reporterski

Szczere wyznania, poruszające rozmowy, unikatowe doświadczenia. Poznaj historie, których nie da się zapomnieć.

[email protected]

Zapisz mnie

Zobacz przykładowy newsletter

Administratorem danych osobowych podanych przy zapisaniu się na newsletter jest Wyborcza sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (00-732), ul. Czerska 8/10. Podane dane osobowe będą przetwarzane przede wszystkim w celu wysyłki zamówionego newslettera, który może zawierać treści marketingowe.

Więcej

Regulamin Usługi Newsletterów

Wojownicy Maryi

Chmielewski jest katolickim celebrytą. Na Facebooku zgromadził 70 tys. obserwujących. Twierdzi m.in., że choroba psychiczna i depresja to skutek przekleństwa w rodzinie i działania szatana.

Ale sławę przynoszą mu przede wszystkim Wojownicy Maryi – męska wspólnota, której członkowie codziennie się modlą, dbają o rozwój duchowy i fizyczny. Każdy dostaje miecz – symbol walki z grzechem i złem.

Chmielewski jest założycielem i duchowym przywódcą wspólnoty. W jej herbie Matka Boża zostaje przedstawiona jako młoda dziewczyna.

Wojownicy Maryi mają herb, w którym Matkę Bożą przedstawiono jako młodą dziewczynę

Wojownicy Maryi mają herb, w którym Matkę Bożą przedstawiono jako młodą dziewczynę Fot. Sylwia Penc / Agencja Wyborcza.pl

Episkopat nazywa wojowników "fenomenem duszpasterskim zasługującym na uznanie", ale w nauczaniu Chmielewskiego dopatruje się teologicznych błędów. W 2023 roku ksiądz musi oddać przywództwo. Salezjanie wysyłają go do klasztoru w Lądzie niedaleko Konina. Ma tam tworzyć ośrodek rekolekcyjny.

Agata jest od niego młodsza o ponad 20 lat. Wcześnie wychodzi za mąż. Dwa dni przed pierwszą rocznicą ślubu ucieka od teściów. Czeka na kościelne stwierdzenie nieważności małżeństwa.

Agata: – Mój mąż nie odciął od matki pępowiny. Biegał po nią, gdy się kłóciliśmy. Potem ja kłóciłam się z nią, a on się przyglądał. Wszyscy byli tam przeciwko mnie. Przestałam jeść, byłam na skraju anoreksji. Nie miałam siły wstać. Pan Bóg dał mi warunki do ucieczki. To było bolesne, ale wiedziałam, że pan Bóg nie chce, żebym cierpiała.

Z własnymi rodzicami też nie ma łatwych relacji. Nie potrafi im wybaczyć, że miała się nie urodzić, bo rozważali aborcję.

Wojownicy Maryi na Starym Rynku w Bydgoszczy, w 2021 roku

Biskup buduje armię. Kilkuset mężczyzn pasowanych na Wojowników Maryi

Zapisz na później

Ks. Dominik Chmielewski: Demony trzeba wykurzyć

Gdy się nie odzywa, ks. Chmielewski zaczepia: "U ciebie wszystko dobrze, skarbie? Pozdrawiam serdecznie z USA, gdzie teraz głoszę serię rekolekcji".

Agata wprowadza go w swoją historię: "Mam ogromne rany. Ze wszystkim muszę radzić sobie sama. Czekam na kierownictwo duchowe. Tak bardzo tego potrzebuję".

Chmielewski: "W tych ranach są demony i trzeba je po prostu wykurzyć. (...) Kochana, pozwolisz, że będę przy tobie ze swoją modlitwą i będę odprawiał za ciebie mszę świętą".

Pyta Agatę, czy ma aplikację Signal do prowadzenia szyfrowanych rozmów: "Tam fajnie pisać, bo na fejsie jakoś nie lubię o bardziej osobistych czy ważnych sprawach pisać".

Nie ma Signala, ale instaluje.

Chmielewski wysyła zdjęcia i filmy, na których pręży ciało, pali cygaro, okłada pięściami treningowego manekina, pozuje na jachcie w szortach kąpielowych, bez koszulki.

A w międzyczasie pisze:

"Odprawiłem za Ciebie Kochana Mszę Św. o uzdrowienie Skarbie Twoich ran";

"Mam wrażenie jakbyś była moją duchową siostrą";

"Niech Pan obdarza Cię najpiękniejszą Łaską!";

"Wróciłem właśnie z Adoracji. Jezus i ja chcemy Ci powiedzieć, że bardzo Cię kochamy".

Przekonuje, że gdy pierwszy raz ją zobaczył, zobaczył "blask radości małego dziecka, które chce być niewinne". "Dlatego tak bardzo cieszę się tobą" – wyjaśnia.

Z księdzem w klasztorze

Po kilku tygodniach zaprasza ją do klasztoru w Lądzie. Czeka na peronie, przytula na powitanie. W samochodzie romantyczna muzyka, głaskanie po rękach.

Agata: – Bombardował mnie ciepłem, ale wtedy wydawało się to piękne. Poczułam, że będzie dla mnie kimś ważnym. Pomyślałam, że sam dotyk to jeszcze nic złego, że może Jezus w ten sposób chce mnie uzdrawiać.

W klasztorze mieszkają też inni salezjanie, ale Chmielewski nie przedstawia im Agaty. Widok młodej kobiety w towarzystwie księdza nikogo tu nie interesuje. Agata zwiedza prywatną kaplicę. Chmielewski odprawia dla niej mszę.

Agata: – Potem wziął prysznic, wyperfumował się, założył obcisłe ubrania, które podkreślały jego mięśnie. Pokazywał mi, jaki kolagen pije. Rozmawialiśmy dużo, bo ufałam mu jako kapłanowi. Mnie interesowała pomoc duchowa, jego – moje serce.

Przed przyjazdem Chmielewski obiecał Agacie, że wyspowiada ją i się nad nią pomodli. Ale spowiedzi i modlitwy nie ma. Jest przytulanie.

Na pożegnanie pocałunek w usta i prezent – dwa tysiące złotych w kopercie z dopiskiem "Błogosławię wszystko, kim jesteś".

Zakochana w księdzu

W pociągu powrotnym bije się z myślami. Czuje, że nikomu nie może o tym powiedzieć, choć właściwie do niczego strasznego nie doszło. Pierwszy raz jest w takiej relacji z księdzem. Czuje się doceniona – nie dali jej tego mąż, ojciec, ani żaden mężczyzna.

Chmielewski zachwyca się jej głosem, mówi, że jest wyjątkowy. Prosi, by przeczytała na głos przesłanie Matki Bożej do kapłanów i nagrała. Agata siada w nocy na balkonie, czyta i nagrywa.

Rano Chmielewski przesyła jej błogosławieństwo na nowy dzień i pyta o samopoczucie. Wieczorami telefonuje, by wspólnie odmawiać różaniec.

Agata: – Odmawiał jak wojownik. Emanował silnym, męskim głosem, a ja myślałam, że odlecę. Strasznie to na mnie działało.

Po miesiącu znów wizyta w klasztorze i kolejny prezent – kapelusz kowbojski. Po wieczornej mszy Chmielewski zaprasza do pokoju na nalewkę. Włącza romantyczną muzykę, kładzie nogi na biurku. Przenosi się na łóżko.

– Połóż się obok – proponuje. Przytulają się, wkłada dłonie pod jej bluzkę, zasypiają.

Rano uspokaja Agatę: – Nic złego się nie stało, tylko leżeliśmy.

Dwa tygodnie później Agata przyjeżdża po raz trzeci. Chmielewski przychodzi do jej pokoju, zamyka drzwi. Dochodzi do pierwszego stosunku.

Agata: – Zamiast zaprowadzić mnie do Jezusa, zaprowadził mnie do łóżka.

Na pożegnanie prezenty – książki i bransoletka.

Dwa razy to Chmielewski odwiedza ją w Warszawie.

Latem Chmielewski wypoczywa w pustelni nad Bałtykiem. Martwi się, że teren monitorują kamery. Proponuje spotkanie w sąsiedniej miejscowości.

Daje pieniądze na hotel, z pokoju wychodzą osobno. Nosi czapkę i okulary przeciwsłoneczne. Nie zakłada koloratki.

Agata jest zakochana: – Chciałam być jego kobietą. Było mi smutno, że jest sam i nie ma się do kogo się przytulić. Nie chciałam go stracić. Pisałam do niego: "Mój Dominiczku". Odpisywał, że karmi się moją miłością.

Ks. Dominik Chmielewski, salezjanin, założyciel wspólnoty Wojownicy Maryi

Ks. Dominik Chmielewski, salezjanin, założyciel wspólnoty Wojownicy Maryi Fot. Roman Bosiacki / Agencja Wyborcza.pl

Instrukcja przed spowiedzią

Znad morza Agata jedzie na pielgrzymkę. Wspominając o Chmielewskim, mówi do znajomej: – Mój Dominiczek...

Znajoma: – Ja też tak kiedyś na niego mówiłam. Zobaczysz, zaraz znajdzie sobie następną.

Agata dowiaduje się, że znajoma była z Chmielewskim w podobnej relacji, a dziś nie chce mieć z nim nic wspólnego. Podobno się do niej dobierał, ale postawiła mu granicę. O szczegółach nie chce mówić.

Agata pyta o to Chmielewskiego. Zbywa ją: – Dwa razy leżałem z nią na łóżku, przytulaliśmy się i głaskaliśmy. I tyle. To ona czegoś ode mnie chciała, a dzisiaj jest zazdrosna, bo każda kobieta chciałaby być na twoim miejscu.

– Byłam zakochana i coś takiego chciałam usłyszeć – mówi dziś Agata. – Ale radziłam sobie coraz gorzej. Sumienie mnie dręczyło, bo wiedziałam, że taka relacja z księdzem nie jest normalna.

Agata chce się z tego wyspowiadać. Chmielewski nie jest zadowolony, ale nie jest w stanie jej powstrzymać. Instruuje: "Na spowiedzi trzeba mówić tylko tyle, ile trzeba, Skarbie. Grzech przeciwko takiemu czy takiemu przykazaniu. Bez wchodzenia w szczegóły, Kochana".

W konfesjonale Agata opisuje romans z księdzem. Spowiednik: – Dziewczyno, przerwij to, jesteś wykorzystywana.

Agata powtarza to Chmielewskiemu.

– Nikt nie zabroni mi cię kochać – oburza się Chmielewski, ale potem odzywa się coraz rzadziej. Nie dzwoni, nie odmawia różańca, nie proponuje spotkań. Już nie mówi, że ją kocha.

Gdy Agata wspomina o swoich rozterkach, dostaje radę: jak się źle czujesz, to idź do kina.

Agata: Nie pchałam się księdzu do łóżka

Szuka rady u kolejnego księdza. Diagnoza identyczna: zostałaś wykorzystana. Odzywa się do siostry zakonnej Bartłomiei Sobczyk. Znają się od kilku lat, spotkały się w klasztorze w czasie wizyty u Chmielewskiego.

– Była zaskoczona i wstrząśnięta. Mówiła, że jest na niego wściekła, i że powinien ponieść konsekwencje – mówi Agata. – Na następne spotkanie zaprosiła katolicką terapeutkę Małgorzatę Nycz. Pokazałam im dowody: wiadomości i nagrania. Obiecały, że mi pomogą.

Agata spotyka się z terapeutką w jej gabinecie: – Usłyszałam, że Dominikowi jest bardzo przykro, że sam się zgłosił się do inspektorii salezjańskiej i do wszystkiego się przyznaje. Powiedziała, że powinnam się z nim spotkać i "przeprosić go za swoje deficyty", że przygotuje jakieś dokumenty do podpisania i że jeśli nie usunę dowodów, to nie zamkniemy tej sprawy i nie zaczniemy terapii. A jako zadośćuczynienie zaproponowała zniżkę na terapię.

Agata znów radzi się innego księdza. Słyszy ostrzeżenie: nic nie podpisuj, będą chcieli zrobić z ciebie wariatkę. Na podpisanie dokumentów nie przychodzi. Domyśla się jedynie, że miała zrzec się roszczeń.

Siostra Bartłomieja, która wcześniej ją wspiera, pisze do niej: "Wstydziłabyś się pchać kapłanowi do łóżka".

Agatę to boli: – Ja mu się nie pchałam. To on wykorzystał moje zaufanie. Pierwszy się do mnie odezwał, wybadał i rozkochał. Realizował plan z premedytacją. Ja szukałam duchownego przewodnictwa, bez kontaktu fizycznego.

Terapeutka Nycz pisze do niej: "Masz błędny sposób myślenia. Nie chcę, żebyś widziała siebie jako ofiarę. To słaby punkt startowy w życiu".

Siostra Bartłomieja nie odpowiada na naszą prośbę o kontakt. Terapeutka Małgorzata Nycz zapewnia, że nigdy nie uzależniała podjęcia się prowadzenia psychoterapii od "usuwania dowodów" czy "zrzekania się jakichkolwiek roszczeń wobec kogokolwiek".

O szczegółach nie chce mówić, zasłania się tajemnicą zawodową.

Ks. Mateusz Napierała zatrzymany przez policję w sądzie w Poznaniu, 12 marca 2025 roku

Ksiądz Mateusz bez elektronicznej obroży. "To byłaby demoralizacja"

Zapisz na później

Ks. Chmielewski: Nie doszło do współżycia

Agata mówi, że w ciągu pół roku między nią a księdzem doszło do kilkunastu kontaktów oralnych. Pełnego współżycia nie chciała, choć Chmielewski pytał ją, czy prowadzi kalendarzyk.

We wrześniu 2024 roku Agata informuje zakon salezjanów, że ks. Chmielewski uwiódł ją, zmanipulował i wykorzystał. W grudniu składa zeznania w diecezji toruńskiej. Słyszy zapewnienia: zajmiemy się sprawą. Gdy potem dopytuje, co się w niej dzieje, nie dostaje odpowiedzi.

Ks. Chmielewski nie chce z nami rozmawiać o relacji z Agatą. Odpisuje, że wszystkie informacje, w tym dowody, przekazał przełożonym, i przyjmie ich rozstrzygnięcia.

Ks. Grzegorz Gruba, rzecznik inspektorii salezjańskiej w Pile, potwierdza, że Chmielewski zgłosił się do przełożonych jeszcze zanim zrobiła to Agata. Przedstawił też "własną ocenę sytuacji", ale rzecznik nie chce podać szczegółów.

Ujawnia jedynie, że Chmielewski zaprzeczył, by "doszło między stronami do współżycia seksualnego", a w zgromadzonym materiale "brak dowodów przeciwnych".

Rzecznik potwierdza natomiast, że relacja księdza z Agatą "bez wątpienia naruszyła normy moralne oraz kanoniczne", "nigdy nie powinna zaistnieć i została jednoznacznie oceniona negatywnie".

Zamiast do Jezusa zaprowadził ją do łóżka. Co skrywa znany ksiądz Dominik Chmielewski

Tylko na Wyborcza.pl

29.08.2025, 05:45

Piotr Żytnicki

229

Salezjanin ks. Dominik Chmielewski jest katolickim celebrytą. Na Facebooku ma 70 tys. obserwujących. Założyciel i duchowy przywódca męskiej wspólnoty Wojownicy Maryi

Salezjanin ks. Dominik Chmielewski jest katolickim celebrytą. Na Facebooku ma 70 tys. obserwujących. Założyciel i duchowy przywódca męskiej wspólnoty Wojownicy Maryi (Fot. Roman Bosiacki / Agencja Wyborcza.pl)

Dzwoni wieczorem, by odmówić różaniec. Zaprasza do klasztoru. Częstuje nalewką i rozbiera. Ona - młoda katoliczka po przejściach. On - charyzmatyczny salezjanin z tysiącami słuchaczy.

Zamyka drzwi od środka. Opowiada o czułości i dotyku, jakie są dobre, ważne i potrzebne. Potem – że ma ochotę ją dotknąć i przytulić. Kładzie na łóżku: – Chciałbym zostać z tobą całą noc. Też byś chciała?

Wtula ją w siebie, głaszcze i całuje: – Bardzo cię pokochałem. Chcę wziąć za ciebie odpowiedzialność.

Przy zapalonej lampce rozbiera ją i siebie. Pyta, czy może dotknąć tu i tam.

Agata: – Spytał, bo spytał, ale dobrze wiedział, że może. Tak mnie sobie ułożył.

Ks. Dominik Chmielewski: Wyrwałem cię znienacka

Agata siedzi w milczeniu. Jest marzec 2024 roku, przyszła na warszawskie spotkanie z salezjaninem ks. Dominikiem Chmielewskim, który pielgrzymuje po kraju z rekolekcjami.

Pełno ludzi, ale to do niej podchodzi i kokietuje: – Chyba jesz dużo marchewki, bo masz taką śniadą cerę.

Dobrze zbudowany, opalony, nie wygląda na 51 lat. Trenuje sztuki walki. Po spotkaniu ustala jej imię i nazwisko. Wysyła wiadomość: "Agatko kochana, przepraszam, jeśli wczoraj poczułaś się niekomfortowo na nauczaniu, kiedy wyrwałem cię tak znienacka".

Jest zaskoczona, ale odpisuje: "Szczęść Boże. Ależ nie! Czułam się bardzo komfortowo. Należę do osób pewnych siebie, wszystko jest super. Dziękuję za piękne nauczanie".

Chmielewski: "Dziękuję ci kochana. Chciałem się upewnić. Jeśli w czymkolwiek mógłbym pomóc, wal jak w dym"".

Agata: – Poczułam się wyróżniona. Od razu pochwaliłam się rodzicom, też są religijni.

Newsletter Reporterski

Szczere wyznania, poruszające rozmowy, unikatowe doświadczenia. Poznaj historie, których nie da się zapomnieć.

[email protected]

Zapisz mnie

Zobacz przykładowy newsletter

Administratorem danych osobowych podanych przy zapisaniu się na newsletter jest Wyborcza sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie (00-732), ul. Czerska 8/10. Podane dane osobowe będą przetwarzane przede wszystkim w celu wysyłki zamówionego newslettera, który może zawierać treści marketingowe.

Więcej

Regulamin Usługi Newsletterów

Wojownicy Maryi

Chmielewski jest katolickim celebrytą. Na Facebooku zgromadził 70 tys. obserwujących. Twierdzi m.in., że choroba psychiczna i depresja to skutek przekleństwa w rodzinie i działania szatana.

Ale sławę przynoszą mu przede wszystkim Wojownicy Maryi – męska wspólnota, której członkowie codziennie się modlą, dbają o rozwój duchowy i fizyczny. Każdy dostaje miecz – symbol walki z grzechem i złem.

Chmielewski jest założycielem i duchowym przywódcą wspólnoty. W jej herbie Matka Boża zostaje przedstawiona jako młoda dziewczyna.

Wojownicy Maryi mają herb, w którym Matkę Bożą przedstawiono jako młodą dziewczynę

Wojownicy Maryi mają herb, w którym Matkę Bożą przedstawiono jako młodą dziewczynę Fot. Sylwia Penc / Agencja Wyborcza.pl

Episkopat nazywa wojowników "fenomenem duszpasterskim zasługującym na uznanie", ale w nauczaniu Chmielewskiego dopatruje się teologicznych błędów. W 2023 roku ksiądz musi oddać przywództwo. Salezjanie wysyłają go do klasztoru w Lądzie niedaleko Konina. Ma tam tworzyć ośrodek rekolekcyjny.

Agata jest od niego młodsza o ponad 20 lat. Wcześnie wychodzi za mąż. Dwa dni przed pierwszą rocznicą ślubu ucieka od teściów. Czeka na kościelne stwierdzenie nieważności małżeństwa.

Agata: – Mój mąż nie odciął od matki pępowiny. Biegał po nią, gdy się kłóciliśmy. Potem ja kłóciłam się z nią, a on się przyglądał. Wszyscy byli tam przeciwko mnie. Przestałam jeść, byłam na skraju anoreksji. Nie miałam siły wstać. Pan Bóg dał mi warunki do ucieczki. To było bolesne, ale wiedziałam, że pan Bóg nie chce, żebym cierpiała.

Z własnymi rodzicami też nie ma łatwych relacji. Nie potrafi im wybaczyć, że miała się nie urodzić, bo rozważali aborcję.

Wojownicy Maryi na Starym Rynku w Bydgoszczy, w 2021 roku

Biskup buduje armię. Kilkuset mężczyzn pasowanych na Wojowników Maryi

Zapisz na później

Ks. Dominik Chmielewski: Demony trzeba wykurzyć

Gdy się nie odzywa, ks. Chmielewski zaczepia: "U ciebie wszystko dobrze, skarbie? Pozdrawiam serdecznie z USA, gdzie teraz głoszę serię rekolekcji".

Agata wprowadza go w swoją historię: "Mam ogromne rany. Ze wszystkim muszę radzić sobie sama. Czekam na kierownictwo duchowe. Tak bardzo tego potrzebuję".

Chmielewski: "W tych ranach są demony i trzeba je po prostu wykurzyć. (...) Kochana, pozwolisz, że będę przy tobie ze swoją modlitwą i będę odprawiał za ciebie mszę świętą".

Pyta Agatę, czy ma aplikację Signal do prowadzenia szyfrowanych rozmów: "Tam fajnie pisać, bo na fejsie jakoś nie lubię o bardziej osobistych czy ważnych sprawach pisać".

Nie ma Signala, ale instaluje.

Chmielewski wysyła zdjęcia i filmy, na których pręży ciało, pali cygaro, okłada pięściami treningowego manekina, pozuje na jachcie w szortach kąpielowych, bez koszulki.

A w międzyczasie pisze:

"Odprawiłem za Ciebie Kochana Mszę Św. o uzdrowienie Skarbie Twoich ran";

"Mam wrażenie jakbyś była moją duchową siostrą";

"Niech Pan obdarza Cię najpiękniejszą Łaską!";

"Wróciłem właśnie z Adoracji. Jezus i ja chcemy Ci powiedzieć, że bardzo Cię kochamy".

Przekonuje, że gdy pierwszy raz ją zobaczył, zobaczył "blask radości małego dziecka, które chce być niewinne". "Dlatego tak bardzo cieszę się tobą" – wyjaśnia.

Z księdzem w klasztorze

Po kilku tygodniach zaprasza ją do klasztoru w Lądzie. Czeka na peronie, przytula na powitanie. W samochodzie romantyczna muzyka, głaskanie po rękach.

Agata: – Bombardował mnie ciepłem, ale wtedy wydawało się to piękne. Poczułam, że będzie dla mnie kimś ważnym. Pomyślałam, że sam dotyk to jeszcze nic złego, że może Jezus w ten sposób chce mnie uzdrawiać.

W klasztorze mieszkają też inni salezjanie, ale Chmielewski nie przedstawia im Agaty. Widok młodej kobiety w towarzystwie księdza nikogo tu nie interesuje. Agata zwiedza prywatną kaplicę. Chmielewski odprawia dla niej mszę.

Agata: – Potem wziął prysznic, wyperfumował się, założył obcisłe ubrania, które podkreślały jego mięśnie. Pokazywał mi, jaki kolagen pije. Rozmawialiśmy dużo, bo ufałam mu jako kapłanowi. Mnie interesowała pomoc duchowa, jego – moje serce.

Przed przyjazdem Chmielewski obiecał Agacie, że wyspowiada ją i się nad nią pomodli. Ale spowiedzi i modlitwy nie ma. Jest przytulanie.

Na pożegnanie pocałunek w usta i prezent – dwa tysiące złotych w kopercie z dopiskiem "Błogosławię wszystko, kim jesteś".

Zakochana w księdzu

W pociągu powrotnym bije się z myślami. Czuje, że nikomu nie może o tym powiedzieć, choć właściwie do niczego strasznego nie doszło. Pierwszy raz jest w takiej relacji z księdzem. Czuje się doceniona – nie dali jej tego mąż, ojciec, ani żaden mężczyzna.

Chmielewski zachwyca się jej głosem, mówi, że jest wyjątkowy. Prosi, by przeczytała na głos przesłanie Matki Bożej do kapłanów i nagrała. Agata siada w nocy na balkonie, czyta i nagrywa.

Rano Chmielewski przesyła jej błogosławieństwo na nowy dzień i pyta o samopoczucie. Wieczorami telefonuje, by wspólnie odmawiać różaniec.

Agata: – Odmawiał jak wojownik. Emanował silnym, męskim głosem, a ja myślałam, że odlecę. Strasznie to na mnie działało.

Po miesiącu znów wizyta w klasztorze i kolejny prezent – kapelusz kowbojski. Po wieczornej mszy Chmielewski zaprasza do pokoju na nalewkę. Włącza romantyczną muzykę, kładzie nogi na biurku. Przenosi się na łóżko.

– Połóż się obok – proponuje. Przytulają się, wkłada dłonie pod jej bluzkę, zasypiają.

Rano uspokaja Agatę: – Nic złego się nie stało, tylko leżeliśmy.

Dwa tygodnie później Agata przyjeżdża po raz trzeci. Chmielewski przychodzi do jej pokoju, zamyka drzwi. Dochodzi do pierwszego stosunku.

Agata: – Zamiast zaprowadzić mnie do Jezusa, zaprowadził mnie do łóżka.

Na pożegnanie prezenty – książki i bransoletka.

Dwa razy to Chmielewski odwiedza ją w Warszawie.

Latem Chmielewski wypoczywa w pustelni nad Bałtykiem. Martwi się, że teren monitorują kamery. Proponuje spotkanie w sąsiedniej miejscowości.

Daje pieniądze na hotel, z pokoju wychodzą osobno. Nosi czapkę i okulary przeciwsłoneczne. Nie zakłada koloratki.

Agata jest zakochana: – Chciałam być jego kobietą. Było mi smutno, że jest sam i nie ma się do kogo się przytulić. Nie chciałam go stracić. Pisałam do niego: "Mój Dominiczku". Odpisywał, że karmi się moją miłością.

Ks. Dominik Chmielewski, salezjanin, założyciel wspólnoty Wojownicy Maryi

Ks. Dominik Chmielewski, salezjanin, założyciel wspólnoty Wojownicy Maryi Fot. Roman Bosiacki / Agencja Wyborcza.pl

Instrukcja przed spowiedzią

Znad morza Agata jedzie na pielgrzymkę. Wspominając o Chmielewskim, mówi do znajomej: – Mój Dominiczek...

Znajoma: – Ja też tak kiedyś na niego mówiłam. Zobaczysz, zaraz znajdzie sobie następną.

Agata dowiaduje się, że znajoma była z Chmielewskim w podobnej relacji, a dziś nie chce mieć z nim nic wspólnego. Podobno się do niej dobierał, ale postawiła mu granicę. O szczegółach nie chce mówić.

Agata pyta o to Chmielewskiego. Zbywa ją: – Dwa razy leżałem z nią na łóżku, przytulaliśmy się i głaskaliśmy. I tyle. To ona czegoś ode mnie chciała, a dzisiaj jest zazdrosna, bo każda kobieta chciałaby być na twoim miejscu.

– Byłam zakochana i coś takiego chciałam usłyszeć – mówi dziś Agata. – Ale radziłam sobie coraz gorzej. Sumienie mnie dręczyło, bo wiedziałam, że taka relacja z księdzem nie jest normalna.

Agata chce się z tego wyspowiadać. Chmielewski nie jest zadowolony, ale nie jest w stanie jej powstrzymać. Instruuje: "Na spowiedzi trzeba mówić tylko tyle, ile trzeba, Skarbie. Grzech przeciwko takiemu czy takiemu przykazaniu. Bez wchodzenia w szczegóły, Kochana".

W konfesjonale Agata opisuje romans z księdzem. Spowiednik: – Dziewczyno, przerwij to, jesteś wykorzystywana.

Agata powtarza to Chmielewskiemu.

– Nikt nie zabroni mi cię kochać – oburza się Chmielewski, ale potem odzywa się coraz rzadziej. Nie dzwoni, nie odmawia różańca, nie proponuje spotkań. Już nie mówi, że ją kocha.

Gdy Agata wspomina o swoich rozterkach, dostaje radę: jak się źle czujesz, to idź do kina.

Agata: Nie pchałam się księdzu do łóżka

Szuka rady u kolejnego księdza. Diagnoza identyczna: zostałaś wykorzystana. Odzywa się do siostry zakonnej Bartłomiei Sobczyk. Znają się od kilku lat, spotkały się w klasztorze w czasie wizyty u Chmielewskiego.

– Była zaskoczona i wstrząśnięta. Mówiła, że jest na niego wściekła, i że powinien ponieść konsekwencje – mówi Agata. – Na następne spotkanie zaprosiła katolicką terapeutkę Małgorzatę Nycz. Pokazałam im dowody: wiadomości i nagrania. Obiecały, że mi pomogą.

Agata spotyka się z terapeutką w jej gabinecie: – Usłyszałam, że Dominikowi jest bardzo przykro, że sam się zgłosił się do inspektorii salezjańskiej i do wszystkiego się przyznaje. Powiedziała, że powinnam się z nim spotkać i "przeprosić go za swoje deficyty", że przygotuje jakieś dokumenty do podpisania i że jeśli nie usunę dowodów, to nie zamkniemy tej sprawy i nie zaczniemy terapii. A jako zadośćuczynienie zaproponowała zniżkę na terapię.

Agata znów radzi się innego księdza. Słyszy ostrzeżenie: nic nie podpisuj, będą chcieli zrobić z ciebie wariatkę. Na podpisanie dokumentów nie przychodzi. Domyśla się jedynie, że miała zrzec się roszczeń.

Siostra Bartłomieja, która wcześniej ją wspiera, pisze do niej: "Wstydziłabyś się pchać kapłanowi do łóżka".

Agatę to boli: – Ja mu się nie pchałam. To on wykorzystał moje zaufanie. Pierwszy się do mnie odezwał, wybadał i rozkochał. Realizował plan z premedytacją. Ja szukałam duchownego przewodnictwa, bez kontaktu fizycznego.

Terapeutka Nycz pisze do niej: "Masz błędny sposób myślenia. Nie chcę, żebyś widziała siebie jako ofiarę. To słaby punkt startowy w życiu".

Siostra Bartłomieja nie odpowiada na naszą prośbę o kontakt. Terapeutka Małgorzata Nycz zapewnia, że nigdy nie uzależniała podjęcia się prowadzenia psychoterapii od "usuwania dowodów" czy "zrzekania się jakichkolwiek roszczeń wobec kogokolwiek".

O szczegółach nie chce mówić, zasłania się tajemnicą zawodową.

Ks. Mateusz Napierała zatrzymany przez policję w sądzie w Poznaniu, 12 marca 2025 roku

Ksiądz Mateusz bez elektronicznej obroży. "To byłaby demoralizacja"

Zapisz na później

Ks. Chmielewski: Nie doszło do współżycia

Agata mówi, że w ciągu pół roku między nią a księdzem doszło do kilkunastu kontaktów oralnych. Pełnego współżycia nie chciała, choć Chmielewski pytał ją, czy prowadzi kalendarzyk.

We wrześniu 2024 roku Agata informuje zakon salezjanów, że ks. Chmielewski uwiódł ją, zmanipulował i wykorzystał. W grudniu składa zeznania w diecezji toruńskiej. Słyszy zapewnienia: zajmiemy się sprawą. Gdy potem dopytuje, co się w niej dzieje, nie dostaje odpowiedzi.

Ks. Chmielewski nie chce z nami rozmawiać o relacji z Agatą. Odpisuje, że wszystkie informacje, w tym dowody, przekazał przełożonym, i przyjmie ich rozstrzygnięcia.

"Pragnę jednak z całą mocą podkreślić, iż nie jest prawdą, jakoby w tej sprawie doszło z mojej strony do działań będących nadużyciem czy wykorzystaniem drugiej osoby" – przekonuje.

Ks. Grzegorz Gruba, rzecznik inspektorii salezjańskiej w Pile, potwierdza, że Chmielewski zgłosił się do przełożonych jeszcze zanim zrobiła to Agata. Przedstawił też "własną ocenę sytuacji", ale rzecznik nie chce podać szczegółów.

Ujawnia jedynie, że Chmielewski zaprzeczył, by "doszło między stronami do współżycia seksualnego", a w zgromadzonym materiale "brak dowodów przeciwnych".

Rzecznik potwierdza natomiast, że relacja księdza z Agatą "bez wątpienia naruszyła normy moralne oraz kanoniczne", "nigdy nie powinna zaistnieć i została jednoznacznie oceniona negatywnie".

"Jednocześnie, na podstawie zebranego materiału, nie potwierdzono wystąpienia nadużycia w rozumieniu prawa powszechnego" – odpisuje.

Twierdzi, że relacja starszego o 20 lat księdza z młodszą, zagubioną kobietą była "efektem świadomej i dobrowolnej decyzji dwojga dorosłych osób", Agata miała 30 lat i "nie pozostawała wobec księdza Chmielewskiego w żadnym formalnym stosunku zależności".

Inaczej ocenia to adwokat Artur Nowak, pełnomocnik Agaty. Zawiadamia prokuraturę o podejrzeniu przestępstwa – doprowadzeniu do współżycia poprzez nadużycie stosunku zależności. Tłumaczy, że choć Agata jest dorosła i godziła się na współżycie, to robiła to, by nie stracić relacji z księdzem, która była dla niej najważniejsza. I dlatego była w stanie poświęcić własną wolność seksualną.

Pytamy rzecznika salezjanów, czy jego zdaniem Agata zachowałaby się tak samo, gdyby Chmielewski nie był charyzmatycznym księdzem, który zaoferował jej wsparcie. Rzecznik nie odpowiada.

Potwierdza natomiast, że Agata nie jest jedyną kobietą, która poskarżyła się na Chmielewskiego. Pierwsze zgłoszenie salezjanie otrzymali pod koniec 2022 roku, ale autorka je wycofała. Drugie wpłynęło na początku 2023 roku. Nie nadano mu biegu, bo dotyczyło zdarzenia sprzed dziewięciu lat.

"Z uwagi na upływ czasu i wynikające z przepisów prawa kanonicznego przedawnienie nie było możliwe procedowanie tej sprawy w trybie formalnym" – wyjaśnia rzecznik. I dodaje: "Oba zgłoszenia zostały jednak odnotowane i pozostają częścią dokumentacji wewnętrznej".

Chmielewski uwiódł Agatę już po tych skargach. Mimo to salezjanie są wyrozumiali.

"Ks. Chmielewski wyraził skruchę oraz odbył pokutę, której zakres został wcześniej uzgodniony z przełożonymi" – pisze ich rzecznik.

Adwokat Artur Nowak: – Uczulam klientów, że takich spraw nie ma sensu zgłaszać kościelnym przełożonym. Nic nie wyjaśnią, a wręcz zamataczą. Gdyby nie autorytet religijny i atrybut sutanny, żadna z tych kobiet nie byłaby zainteresowana kontaktem z Chmielewskim. Sutanna od początku była narzędziem, na które je nabierał. To książkowy przykład wykorzystania stosunku zależności.

Dwa miesiące temu malarz Jacek Schmidt publikuje w serwisie YouTube nagranie, w którym komentuje odsunięcie Chmielewskiego od wspólnoty Wojownicy Maryi na początku 2023 roku: "Znam powody tego odsunięcia. W tamtym czasie Episkopat został poinformowany, że – nazwijmy to tak – ks. Chmielewski ma problemy w relacji do kobiet, zwłaszcza młodszych. Jest to problem, który u niego jeszcze od czasów kleryckich się ujawnia".

Rzecznik salezjanów odpisuje nam: "Prywatne opinie osób trzecich, w tym wypowiedzi medialne lub nagrania w serwisach społecznościowych, nie mogą stanowić samodzielnej podstawy do podejmowania jakichkolwiek działań".

Artur Nowak: – Salezjanie wiedzą, że Chmielewski wykorzystuje autorytet duchownego do nadużywania relacji z kobietami. Mam kilka źródeł, które to potwierdzają. Nic z tym nie robią, bo nadal przydaje salezjanom popularności i dlatego – jak sądzę – nie chcą go stracić.

Prokuratura prowadzi śledztwo w sprawie nadużycia stosunku zależności w relacji z Agatą. Chmielewski nadal jeździ po Polsce z rekolekcjami.

Zmieniliśmy imię kobiety.

Red. Joanna Dzikowska